Czy warto jechać do Azji? Podsumowanie.
Od powrotu z Azji minęło prawie 6 tygodni. Spontaniczna wycieczka okazała się być niesamowicie inspirującą podróżą, która siedzi głęboko w nas do dziś.
Poznanie innego świata, kultury, obyczajów, potraw, zapachów, jeszcze bardziej otworzyło nasze niewąskie umysły.
Odwiedziliśmy 3 kraje i każdy z nich okazał się być zupełnie inny.
Singapur dał namiastkę Azji w postaci mijanych na ulicy ludzi, gastronomii i języka. Wizualnie natomiast czy komfortowo czuliśmy się jak w Europie i to w jej najnowocześniejszym wydaniu. Klimatyzacja niemal wszędzie, wygoda, czystość, oczywiście może się podobać, ale nie tego szukaliśmy. A z pewnością ja. No i nie sposób nie wspomnieć tu o aspekcie finansowym tego państwa - miasta, budżetowa Azji to to nie jest ☺
Malezja przybliżała nas do wyobrażeń przed wyjazdowych jaka Azja być może. Określanie jej Tygrysem Azjatyckim pokazało nam, że jest to nieprzypadkowe. Kraj ten imponująco się rozwija, unowocześnia i przybliża do swego południowego sąsiada.
Miejsca które odwiedziliśmy były zdecydowanie wygodne do podróżowania dla turysty z Europy, nie spotkaliśmy się z żadnymi niedogodnościami w komforcie czy komunikacji, tej międzyludzkiej jak i transportowej. Kultura tego kraju bardzo nam odpowiadała i mimo, że straszono nas "przecież to kraj muzułmański" nie odnotowałam tego w żadnym stopniu w pejoratywny sposób.
Wielokulturowość Malezji bardzo nas urzekła i pokazała, że da się stworzyć miejsce w którym muzułmanie, buddyści i chrześcijanie koegzystują w jednym miejscu, współdzielą je i tworzy to widziany z zewnątrz piękny obraz. Świątynie, meczety, restauracje czy sklepy prowadzone przez różne wyznania znajdują się na tych samych ulicach i prowadzone są obok siebie. Obraz meczetu za którego dosłownie małym płotem była buddyjska czy inna świątynia był niemal widokiem codziennym. Z tym wiąże się też aspekt wizualny w postaci kolorów. Kolorów ubioru oraz jedzenia. Zapachów i przypraw. Ta mieszkanka kulturowa potrafi zaczarować ❤
Zdecydowanie Malezja wygrywa jedzeniem. Podobno Malajowie witając się nie pytają co u Ciebie słychać, tylko czy już jadłeś? I idealnie oddaje to klimat miejsc, ulic, miasteczek gdzie mieliśmy okazję być. Piękna przyroda, lasy mówiące do nas, lekko straszne i wzbudzające respekt - idealne miejsce do trekkingow i wspianaczek wszelkich.
Kraj który oferuje nam plaże i rajskie wyspy, wielkie miasto, pola herbat z umiarkowanym klimatem, las deszczowy mający na liczniku wiele milionów lat czy wyspę Penang będącą mieszanką wszystkiego po trochu.
Bardzo Wam polecam Malezję i bardzo bym chciała tam kiedyś wrócić.
I wreszcie Sri Lanka, kraj który nie bez powodu już kiedyś pojawił się we mnie i czekał na swój moment. Energia tego miejsca, klimat, ludzie, natura trafiła do mnie tak bardzo, że mogłabym spróbować tam żyć.
Jest to wyspa niesamowicie prosta i naturalna. Pozbawiona metek, komercjalizmu, konsumpcjonizmu, który w wydaniu naszym zachodnim, wylewa mi się z obrzydzenia uszami. Wyobraźcie sobie miejsce gdzie nie ma wielkich galerii handlowych, marketów na każdym rogu, a dzieciaki nie są zapatrzone w smartfony tylko biegają po podwórku i grają w piłkę ? No to właśnie tak mniej więcej to wygląda.
Oczywiście zaraz ktoś powie, że to wynik biedy, że to co nam żyjącym w świecie zachodnim tam odpowiada dla ludzi żyjących tak może takie nie byc. Hm ... może i tak, a może pieniądz i posiadanie nie implikuje szczęśliwości życia w takim stopniu jak nam się wydaje? Postawione na bycie, wartości i poczucie przeżywania życie, pozbawione pędu i posiadania, może mieć inną wartość i w doznawaniu "życia zachodniego" może przekonać, że lepiej mieć mniej a czuć że się jest, niż mieć dużo, a tak naprawdę nie być?
Z pewnością Sri Lanka ma wiele rys które mogą odrzucać i mnie też bolały.
Na pewno czynnik ekologiczny. Po pierwsze śmieci - co prawda w Malezji widzieliśmy ich znacznie więcej - i śmiecenie. Jadąc pociągiem widać tylko jak kolejne plastiki i papierki mijają nasze okno i lecą dalej. Całe wybrzeże obsypane górami śmieci czy pobocza drogi. Trafiają one finalnie do oceanu, lasów, Parków Narodowych.
Palenie śmieci to kolejny czynnik który powodował, że łapaliśmy się za głowę. No i rozdawnictwo plastiku i pakowanie wszystkiego w jego ilości przemysłowe. Kupując zapałki w sklepie potrafili nam je zapakować w zrywkę!
Wiedza na temat ekologii i zagrożeń płynących z takich rozwiązań widać, że jest im jeszcze obca.
Ruch uliczny, hałas i chaos potrafią wybić z równowagi najbardziej opanowanych.
Bezdomne psy ☹ Tu można by stworzyć osobny referat. Ilość czworonogów przy drogach, ulicach, w miastach, wsiach i wszędzie, dosłownie wszędzie jest zatrważająca. Są one zaniedbane, często ranne, głodne, z chorobami skóry ... serce pęka i odbiera całą przyjemność obcowania ze Sri Lanką. Niestety mieszkańcy nie rozumieją naszego oburzenia, smutku i traktują je jak żyjące obok istoty, które muszą sobie radzić same.
Wraz z napływem turystów Lankijczycy zaczęli też cwaniakować i z racji dysproporcji portfela białego turysty, a lokalnego mieszkańca zaczęło się oszukiwanie. Podatek od koloru skóry może być różny i często zapłacimy za to samo kilkaset procent więcej niż rodowity mieszkaniec. Dlatego warto przed przyjazdem zapoznać się na różnych forach z cenami, najlepiej od osób mieszkających tam na stałe i obudzić w sobie talent do targowania ☺
Oczywiście też należy wziąć pod uwagę, że zapłacenie 100 czy 200 rupii więcej nie będzie dla nas majątkiem, bo to zaledwie 2 czy 4 zł, a przy braku zamożności tamtejszych rodzin może pomóc w codziennym życiu, ale wydaje mi się, że wszystko ma też swoje granice. Zawyżanie ceny dla białego ok, ale niech to będzie i jak na nasze warunki w granicach rozsądku.
Mimo tych minusów - z pewnością każdy znajdzie jeszcze jakieś, chociażby wyłączanie prądu raz dziennie - dla mnie wyspa ta pokazała więcej plusów.
Jak już wspomniałam na początku naturalność i bezstresowość życia związana z brakiem pędu za pieniądzem, kupowaniem i tym by mieć. Odniosłam wrażenie, że dominujące jest tam zdecydowanie nastawienie na być.
Lankijczycy to niesamowicie przyjazny naród. Uśmiechają się, zawsze chcą pomóc, nawet jak nie znają języka czy odpowiedzi na nasze pytanie będą pytać innych, aby tylko nam dogodzić. Są też narodem bardzo ciekawym, będą was pytać o wszystko i zaczepiać na ulicy. Nie zawsze po to by oszukać, czy wyłudzić kasę, często także bezinteresownie z czystej ciekawości świata innego niż ten w którym żyją.
Kuchnia lankijska bardzo przypadła nam do gustu. Jest bogata w warzywa i owoce, prosta, lekka i naturalna. Jedzenie które dostawaliśmy było zawsze świeże i tanie! Owszem ostre, ale do tego można się przyzwyczaić ☺
Wszechobecne rice and curry, czyli ryż i wiele miseczek z warzywami, rybami czy mięsem w sosie curry, rotti, indyjskie przekąski np. samosy, kokos do picia czy mój hit Azji świeży sok z arbuza wywołują tęsknotę kulinarną w nas do dziś.
Sri Lanka oprócz bogactwa w postaci mieszkańców i gastronomii urzeka do zaparcia tchu naturą i krajobrazami. Są one bardzo zróżnicowane w zależności w jakim rejonie wyspy będziecie. Obcować można tu z lasami, dżunglą, parkami narodowymi, rajskimi plażami czy górami. A no i pola herbat! Największa gałąź gospodarcza tej niewielkiej wyspy.
Zatem kochani, jeżeli zdarzy Wam się moment w życiu - jak przytrafiło nam - że będziecie mogli z czystym umysłem, jakimś budżetem, spakować się na 2 miesiące i wyruszyć w podróż do Azji nie zastanawiajcie się ani sekundy. Po prostu to zróbcie!
Moim zdaniem nasz kierunek był dobrym na "dzień dobry", nie wiem czy i jak bym zareagowała na Azję poznając ją od strony np. Indii najpierw. Myślę, że oswojenie się od krajów mocno rozwiniętych, średnio, po te słabiej jest bezpieczną jej eksploracją.
Jednakże nie lećcie tam na krócej niż 3 tygodnie. Moim zdaniem kraje te w wydaniu szybkich objazdówek tracą swój klimat i czar. Całym sensem tych miejsc jest móc je poczuć. Pobyć w nich na tyle, aby przeniknąć chociaż w małym stopniu do kultury i codzienności.
W trakcie naszej podróży pamiętam, że napisałam na fejsbuku, że podróż uzależnia i tak to prawda uzależnia! Dlatego zaczęliśmy planowanie kolejnej przygody z Azją w tle, tym razem dłuższej czasowo i kilometrowo.
Planujemy rozpocząć ją we wrześniu 2019 roku i zakończyć w styczniu 2020 roku. Pracujemy aktualnie nad logistyką i zamknięciu w budżecie, który będzie niewiele wyższy niż poprzedni.
Zatem trzymajcie kciuki i oczywiście zapraszam do śledzenia naszej przygody życia!
Poniżej mapki z trasami jakie udało nam się pokonać w tej wyprawie.



Komentarze
Prześlij komentarz