Singapur po 24 dniach Sri Lanki był skrajnie spokojny, cichy, nieinwazyjny i czysty 😁 W ogóle jakoś inaczej na niego patrzałam i zdecydowanie kiedy wylądowaliśmy tu po raz pierwszy w lutym nie doceniłam tego projektu jakim było uplastycznienie takiego kraju. To co początkowo mnie nie do końca przekonywało jak skrajny porządek, wysokie kary pieniężne czy kary chłosty za niektóre wykroczenia, obserwacja obywateli prawie wszędzie, zaczynałam potrafić ułożyć to sobie w głowie. Chyba kontrast tych dwóch miejsc skłonił do przemyśleń.
Zdecydowanie jest tu jeden element przerażający i wzbudzający we mnie obawy o przyszłość naszej planety - nie, nie dlatego że ją zniszczymy tym jak ją traktujemy - ale tym, że nie zauważymy kiedy maszyny przejmą nad nami władzę. A nie zauważymy, bo sami w te maszyny będziemy zapatrzeni. Społeczność w Singapurze, szczególnie ta młoda, sprawiała wrażenie jakby miała smartfona przyklejonego do dłoni, albo się z nim już urodziła. Bardzo chciałabym zobaczyć eksperyment co się stanie z człowiekiem kiedy telefon ten nagle by przestał działać? Krzyk, płacz, furia, szok, poczucie straty? Ciekawe....
Absolutnie nie wartościuje tych dwóch światów Srli Lanki i Singapuru, nie oceniam który z nich "wygrał", ale z pewnością jest to ciekawy temat na podsumowanie tej wyprawy ;)
Podobnie jak za pierwszym razem hotel nasz znajdował się w dzielnicy Geylang, ale wysiadaliśmy o jedną stację metra wcześniej. 155 zł kosztował nas pokój z łazienką w Hotel 81 Premier Star. Blisko metra, blisko wielu knajpek z jedzeniem indyjskim, chińskim, ale co ważne czysto, klima a w telewizorze jest youtube i można obejrzeć jakiś film ☺ Korzystając z tego linku ja i wy dostajemy prowizję od booking.com.
 |
| nasz hotel |
 |
| nasz pokój, zdjęcie z booking.com |
 |
| dosai masala i ryż u mnie, i chicken tikka z garlic naan u Krystiana |
 |
| zupka u Chińczyka 3 dolce |
 |
| makaron, ziemniaki, pomidor i jajko też 3 dolce |
 |
| F15 latały tego dnia nad Singapurem |
 |
| lody o smaku teh tarika |
 |
| w markecie cenówki informujące o promocjach |
 |
| jeszcze żywe kraby czekają na wskazanie palcem i lądują w garze ☹ |
Ostatni dzień zdecydowaliśmy się spędzić na wyspie Sentosa, a dokładnie w Universal Studio - Park Rozrywki. Metrem ze stacji Paya Lebar dojechaliśmy do HarbourFrot, skąd kolejką za 4SGD za osobę, która odjeżdża z ostatniego piętra centrum handlowego dojechaliśmy do Sentosy. Dodam tylko, że bilet ten obowiązuje też na pociąg powrotny.
Była to atrakcja nietania, bo pochłonęła 150 dolców singapurskich, ale była tego warta. Rozrywka na najwyższym poziomie.
Universal Studio dzieli się na 7 stref :
Hollywood, New York, Sci-Fi City, Starożytny Egipt, Zaginiony Świat (WaterWorld i Jurassic Park), Far Far Away (Shrek), Madagaskar.
Każda z nich zrobiona idealnie w klimacie miejsca w tytule. Z najmniejszymi szczegółami. Do tego w każdej ze stref była restauracja odpowiadająca klimatem danej strefy. Najbardziej podobał mi się NY zrobiony dokładnie tak jak znam go z amerykańskich filmów; kamienice, neony, sklepy, nazwy ulic. Nawet schody awaryjne tak charakterystyczne z wielu produkcji. Bomba!
Atrakcją która zdecydowanie zapadnie nam w pamięć na długo był Battlestar Galactica rollercoaster 😁jechał góra, dół, góra, dół, gwałtownie w bok i tak przez trwającą wieczność minutę, z taką prędkością i takim przyspieszeniem, że autentycznie w pierwszej chwili myślałam, że nie damy rady. Mi coś ugrzęzło z emocji strachu w gardle, a Bula wyglądał jakby miał dostać za sekundę zawał i przez chwilę mnie nienawidził 😂
Przeżyliśmy, bogatsi o nowe doświadczenie. Nigdy więcej!
Drugim hitem była przejażdżka Tarnsformens The Ride 3 D Battle. Wyobraźcie sobie, że siedzicie w aucie które nagle przenosi się na ulice, gdzie dwa wielkie roboty toczą ze sobą walkę, a miasto zostaje totalnie zniszczone. Waszą furą rzuca, przelatujecie przez wieżowiec tłukąc wszystkie okna, spadacie w dół, pędzicie przez środek wielkiej zadymy będąc o ułamek sekundy od złapania przez Deceptikona. Emocje były ogromne 😁 Na szczęście uratował nas Bumblebee, na co wszyscy siedzący w wagoniku odpowiedzieli głośnym "thank you"😆
Oprócz tego masa innych kolejek, karuzeli, kino 4D i pokazy z wybuchami.
Dzień minął nam nadzwyczaj szybko i nie wiedząc kiedy zrobiło się ciemno. Zatrzymaliśmy się tylko na chwilę w strefie gastro centrum handlowego z którego kolejką dojechaliśmy na wyspę i biegiem udaliśmy się do hotelu po nasze bagaże, aby jechać metrem na lotnisko.
 |
| port widziany z wagoniku w drodze na Sentosa |
 |
| to był najlepszy spring rolls ever, sos z orzeszków wygrał Azję! |
 |
| wege moje |
 |
| mięsiwo Krystiana |
Lotnisko w Singapurze jest mega przyjemne. Przestronne, nienagannie czyste, z dywanami, pachnącą zielenią i trąbką wydobywającą swe dźwięki z głośników. Są strefy dla rodzin, bawialnia dla dzieci, basen, hotel, kino i nawet palarnia - jak mówił Krystian najfajniejsza ze wszystkich odwiedzonych na lotniskach. Z popielniczką przy każdym fotelu i widokiem na płytę lotniska. Jest też pociąg wożący pasażerów wewnątrz terminala 😃 Wypas!
Lot nasz powrotny nie był tak bezproblemowy jak początkowy. Samolot z Singapuru wyleciał z opóźnieniem 25 minutowym, przez co dolecieliśmy do Warszawy 55 minut później. A to oznaczało, że nie zdążymy na samolot do Szczecina. Planowo powinien odlecieć o 7.00 czyli akurat jak lądowaliśmy. Jak się okazało nie odleciał o czasie i o 7.15 udało nam się specjalnie podstawionym dla nas samochodem przez całą płytę lotniska dostać na pokład. Po kolejnych paru minutach dostaliśmy informację, że samolot ma usterkę zatem opóźnienie wyniesie kolejne 15 minut, po których okazało się, że mechanik potrzebuje 45 minut więcej. Niestety nie podołał i lot został anulowany. Kolejny samolot 13.20. I tu nie obeszło się bez przygód, bo wylecieliśmy z 30 minutowym opóźnieniem. Zatem w Szczecinie byliśmy 8 h później niż plan zakładał. Teraz czekamy na rozpatrzenie reklamacji, mogą zaproponować bilet gdzieś do Azji nawet na jutro 😉😁
A co mogę powiedzieć o Polsce na dzień dobry? Zimno i szaro.
Edit :
LOT rozpatrzył naszą reklamację pozytywnie i dostaliśmy zwrot za bilet. Zatem moi mili reklamujcie wasze opóźnione/odwołane loty, bo warto.
 |
| Singapur |
 |
| pierwszy posiłek, wege makaron, warzywa na zimno, nie zbyt smaczne szczerze mówiąc |
 |
| opcja mięsna |
 |
| śniadanie: tofu w wersji jajecznicy z pomidorami, ciastko, jogurt - zdecydowanie lepiej niż posiłek wieczorny |
 |
| nasze bagaże - nie spuszczałam ich z oka ;) |
 |
| lotnisko w Warszawie |
 |
| Warszawa |
 |
| zbliżamy się do Szczecina |
Komentarze
Prześlij komentarz