17 marca, dojechaliśmy do Sigiriya!


Zaliczyliśmy wczoraj łącznie 3 autobusy, co kosztowało nas 340 lkr czyli jakieś 7 złotych. Owszem wyjechaliśmy o 10 rano z Negombo by o 18.30 dotrzeć na miejsce czyli jakieś 150 km dalej☺ 

Ale przeżycia z jazdy miejskimi autobusami są bezcenne. W zasadzie to jak tego nie opiszę nie odda wam tej atmosfery nawet w procencie. Muzyka, ludzie, na większych stacjach panowie sprzedający jedzenie, przekąski, wodę, aż w końcu złote łańcuszki. Trąbienie, gwałtowne hamowanie, wyprzedzanie i klima w postaci otwartych okien. No i obserwacja codziennego życia mieszkańców, dzieci wracające ze szkoły, starsi panowie, panie w kolorowych sukienkach, czy wskakujący w trakcie jazdy pasażerowie, to trzeba przeżyć! 

autobus Negombo-Kurunegala




dworzec w Kurunegala



Celem naszym dziś była Sigiriya, ale po drodze do niej jest Dambulla z pięknymi świątyniami znajdującymi się w jaskiniach. Miejsce to wpisane zostało na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Aby tam dotrzeć musieliśmy najpierw pojechać do Kurunegala i tu znaleźć kolejny autobus. Dworzec jaki ukazał się naszym oczom robił nie do końca dobre wrażenie. Dziesiątki trąbiących na siebie autobusów produkujących taką ilość spalin, że nasze twarze były czarne. Hałas, chaos i dezorientacja. 


W Dambulla zatrzymaliśmy się na 2h. Z przystanku do jaskiń dojechaliśmy tuk tukiem - plecaki, gorąc, uciekający czas - nie było innego wyjścia.
Na szczęście w kasie świątyni można zostawić plecaki i płacąc 1500 lkr za bilet zaczynać wspinaczkę.
Do jaskiń prowadzą schody, pokonanie ich w takiej temperaturze wcale do najłatwiejszych nie należy.
Kiedy weszliśmy na górę, po prawej stronie zostawiliśmy buty, a w lewo udaliśmy się do głównego wejścia. Pamiętajcie, że aby wejść do świątyń należy mieć zasłonięte kolana oraz ramiona.  
Jaskinie te powstawały od I w.p.n.e do XVIII w.n.e. Są podzielone na 5 osobnych do zwiedzania grot. Na sufitach i ścianach podziwiać można piękne malowidła i freski, całkiem świetnie zachowane. Opowiedziana jest na nich historia z życia Buddy i historia wyspy. Towarzyszą temu różne rzeźby oraz ogromne Buddy, m.in w pozycji leżącej ; śpiący i martwy. Budda śpiący jest wtedy gdy duże palce u nóg są równe, martwy kiedy są nierówne. 

Wrażenie jaskinie robią ogromne. Cudowne miejsce. Zdecydowanie polecam odwiedzić. Zwiedzaniu towarzyszą oczywiście małpy i psy.
Z informacji praktycznych dodam jeszcze, że nie wolno robić zdjęć stojąc tyłem do figury Buddy, a w plecaku warto mieć skarpetki. Raz, że często w świątyniach nagrzana od słońca podłoga mocno parzy w stopy, a dwa że może was coś ugryźć. Ja miałam taką nieprzyjemność w Dambulli właśnie. Mrówka czy inny owad ukąsił mnie w palec u nogi i przez chwilę byłam wręcz chodząco sparaliżowana. Kiepska okoliczność kiedy ma się w planach 3 tygodniowe objechanie wyspy. 


widoczki w trakcie wspinania się po kolejnych stopniach


wejście przed którym zostawiamy buty i zakrywamy kolana oraz ramiona


wejście na teren świątyni






















































Po zwiedzaniu czym prędzej udaliśmy się na stację autobusową, gdzie czekał już autobus jadący do Sigiriya. Poznaliśmy w nim parę Niemców, pośmialiśmy się, wymieniliśmy spostrzeżeniami i w tak miłej atmosferze dojechaliśmy do celu.
Miejsce gdzie mamy kolejne 3 noclegi położone jest wśród zieleni, blisko rzeki i zrobiło na nas naprawdę pozytywne wrażenie. Ślicznie tu. A jakby było mało to kolacja którą nam zaserwowali była najlepszym jedzeniem jakie jadłam do tej pory w Azji. Niestety zdjęcia nie mam :/ Indika i jego żona są mega sympatyczną i pomocną parą.
W Sigariya
 River Side Home Stay za 3 noce wraz ze śniadaniami i kolacjami zapłaciliśmy 10000 lkr czyli 200 zł. Korzystając z tego linku ja i wy dostajemy prowizję od booking.com. 


Dziś w planie Sigiriya Lwia skala. Będzie wspinaczka konkretna. I jak się uda odwiedzimy bliźniaczą górę Pidurangala.




autobus Dambulla-Sigariya


w tle Lwia Skała, a Krystian sprawdza w którą stronę nasze spanie




cały czas prosto i ....


jest piękny ogród, a obok nasz pokój z łazienką


widok rano


śniadanie : sok ze świeżych owoców, omlet, roti (naleśniki z mąki kokosowej), dżem, margaryna, kawka lub herbata 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sa Pa miasteczko w górach niedaleko granicy z Chinami

Jedziemy do Chin!

Świątynia Świtu, straszne muzeum medyczne i food court w centrum handlowym.