11 marca, zwiedzamy dalej





Kolejne dni w Kuala Lumpur upływają nam aktywnie na zwiedzaniu. Poruszanie się po tym wielkim mieście opanowaliśmy prawie idealnie, metro nie ma przed nami już żadnych tajemnic, podobnie jak pralnia, markety czy miejsca gdzie najtaniej, a jakże smacznie można napełnić brzuszek. Odkryliśmy też darmowe autobusy, które wożą nas po centrum.
wege śniadanko w indyjskiej knajpce - 7 myr
Dziś odwiedziliśmy Muzeum Narodowe. 
Dowiedzieliśmy się o historii Malezji od czasów prehistorycznych, przez osady w dżungli, czas kolonialny po odzyskanie niepodległości. Zdecydowanie warto poświęcić trochę czasu i zapłacić 5 myr od osoby, aby poznać historię miejsca gdzie się przebywa, zrozumieć co miało wpływ na jego kulturę, a także dowiedzieć się skąd wynika wiele zachowań jego mieszkańców. Obeszliśmy 3 sale i ruszyliśmy dalej.
Kolejnym naszym celem był Lake Gardens i mieszczące się w nim Narodowe Planetarium. Ten park miejski okazał się na tyle wielki, że wróciliśmy do niego ponownie dzień później i spędziliśmy pół dnia spacerując i karmiąc oczy i duszę pięknem przyrody. Jak znajdziecie się w Kuala Lumpur i będziecie mieli dzień z którym nie będziecie pewni co zrobić, bierzcie prowiant i przyjeżdżajcie do parku. Jest pięknie, cicho i spokojnie. Miła odskocznia od gwaru miasta i tony spalin. Znajduje się tu Ogród Botaniczny, Park Orchidei, Park Jeleni, Park Hibiskusów, Park Motyli, Park Ptaków  - uważany za jedną z ciekawszych atrakcji w KL. No przyznam szczerze, że czytając o "największym Parku Ptaków w Azji w którym zwierzęta te żyją na wolności", a następnie widząc wielką siatkę nad tym terenem i odgłosy kojarzące mi się z "wypuścicie nas !!!" nie przekonało mnie to. Cena za wstęp też nie zachęca bo 50 myr. To sporo.
Generalnie atrakcje z udziałem zwierząt omijam szerokim łukiem i nie bawi mnie żadna forma rozrywki z nich udziałem. Zresztą jak zauważyliście dania wege pojawiające się na tym blogu spożywam ja, zatem rozumiecie? ☺

W parku towarzyszyć wam będą małpy. Uwielbiam obserwować te stworzenia. Ich zachowania, spojrzenia, rozkminy. Oczywiście małp nie karmimy, nie głaszczemy i nie robimy sobie z nimi selfie. Ale to raczej logiczne? :)
Planetarium okazało się być dość małe i niestety większość "zabawek" zepsuta, zatem jeżeli się wybieracie to można odpuścić. 
W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Narodowy Meczet. Jest to dość nowocześnie wyglądający budynek, nie mający zbyt wiele wspólnego z charakterystyczną architekturą islamu. Niestety nie weszliśmy do środka, zmęczenie, gorąc i kolejka spowodowały, że posiedzieliśmy na zewnątrz.
Wstęp jest bezpłatny zatem kolejny raz z pewnością bym chciała tam zawitać. Pamiętajcie tylko, że aby wejść do meczetu należy mieć zakryte ramiona, kolana, a panie także głowę. Jeżeli nie mamy akurat odpowiedniego stroju obsługa meczetu nas ubierze. Polecam też dlatego zawsze nosić przy sobie chustę.

przed Muzeum








film o odzyskaniu niepodległości


w muzeum


idziemy do Planetarium


Planetarium


kawałek meteorytu




bawimy się w brak grawitacji :D 




spanie na statku kosmicznym 








Lake Gardens






w wersji hdr






















park ptaków






facet leży a kobiety go skubią :) 


Meczet Narodowy





Wieczorem ruszyliśmy na miasto zobaczyć jak żyje i wygląda po zmroku. Trafiliśmy do dzielnicy Kampung Baru na nocny muzułmański targ i market. O panieee co tam się działo :P

Niezliczona ilość stoisk z warzywami, owocami, przyprawami, rybami, mięsem - tym jeszcze żywym i tym mającym mniej szczęścia - następnie stoiska gastronomiczne, że nie wiedzieliśmy gdzie patrzeć. Jedyne co odbierało komfort w tym spędzie była taka ilość aut i motocykli, że można by zaryzykować stwierdzeniem, że zjechały tu wszystkie pojazdy z całej stolicy. Zachęcam do odwiedzenia, warto.
No i muszę się pochwalić naszym ostatnim odkryciem tej wycieczki czyli centrum handlowe Pavilion na Bukit Bintang. Z dwoma piętrami jedzenia ☺ Są też inne piętra z ciuchami i innymi pierdołami, ale jedzenie nas urzekło najbardziej.
Generalnie w KL jest niezliczona ilość galerii handlowych, nie do końca rozumiemy po co? No dla nas mają znaczenie w zasadzie spore, bo kiedy jakąś mijamy wchodzimy, aby skorzystać z toalety to raz, a dwa aby się ochłodzić - wszystkie są klimatyzowane. Poza tym ich istnienie zastanawia, w takiej ilości oczywiście, a co więcej chodząc po Kuala Lumpur widzimy, że budują kolejne!
No ale wracając do Pavilion. Wybór jedzenia piękny, ilość stoisk niepoliczalna, ceny jak na ulicy, no troszkę wyższe, a warunki jak w Europie i klima jest! A i jakby było mało to jeszcze z naszej dzielnicy jeździ tam darmowy autobus. Perfect!

Są tu też wypasione delikatesy spożywcze, gdzie kupiliśmy prawdziwy wieloziarnisty chleb i humus ❤ Do tego w tym dniu była pizza w Pizza Hut i mogę powiedzieć szczerze i uczciwe, że był to najlepszy prezent urodzinowy ever.
Owszem historia z pizzą będziecie długo pamiętana, ale urodziny ma się raz do roku zatem było warto. A i co więcej urodziny w Kuala Lumpur! Napiszę tylko jeszcze dla udowodnienia, że w Malezji je się na ulicy, że chleb i humus kosztowały nas 23 myr! Czyli tyle co średnio wydajemy na kolację na dwie osoby ☺ Produkty spożywcze w sklepie w kontrze do cen gotowych posiłków jakie możemy zjeść tu na każdym rogu są dość wysokie. 








stacja metra


wjazd na targ











tu kończą żywot kurczaki


a tu osobniki rozmiarem większe




po drodze do strefy gastronomicznej mijaliśmy mecz piłki nożnej :D  


kolejka do jednej z knajpek








warzywa, kurczak, wołowina i ryż 


centrum komercji i rozpusty ;) 


napisy na chodniku przed wejściem do galerii ;) 





Pavilion w środku 


strefa gastro




















nasz pączek z serem żółtym ! 


wege mięso z makaronem


wege mięso w sosie pieprzowym - mega pyszne !!!


kurczak po koreańsku


wege makaron po singapursku





wołowinka


japońskie lody - pycha




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sa Pa miasteczko w górach niedaleko granicy z Chinami

Jedziemy do Chin!

Świątynia Świtu, straszne muzeum medyczne i food court w centrum handlowym.