26 marca, Ella czyli jesteśmy w górach
Ella jak moja kochana Ela ❤ (kto zna ten zrozumie ;))
Położona na wysokości ok 1000 m.n.p.m jest najpiękniejszym miejscem w jakim do tej pory byliśmy. Małe górskie miasteczko, oczywiście z okrutnym ruchem aut i autobusów, największą ilością bezdomnych psów jaką do tej pory widzieliśmy, naprawdę łamią serce, ale o tym osobno kiedyś wam napiszę ☹
Przyrodniczo natomiast matka natura dała tu popis niewiarygodny. Pola herbaty, góry, wzgórza, ścieżki trekkingowe, wodospady. Można całe dnie aktywnie odkrywać nowe zakamarki i nowe zakręty. I dwa dni właśnie tak nam upłynęły.
Mieszkaliśmy w Quiet Rest Inn.
Za trzy noce wraz ze śniadaniami zapłaciliśmy 186 zł i tu muszę wspomnieć o sytuacji końcowej z płatnością. Kwota gospodyni domu za pobyt różniła się od naszej podanej przez booking.
![]() |
| nasz domek |
Co do samej miejscowości - jest przepiękna ❤ Jest też niestety komercyjnie i najbardziej widać to po cenach w knajpach. Są kilkukrotnie wyższe niż w innych miejscach gdzie byliśmy do tej pory. Restauracje, puby, bary są zrobione europejsko pod turystę, jest inne menu - hamburger, pasta czy pizza - do tego zachodnia muzyka, drinki, piwo.
Pierwszego dnia wybraliśmy się na Nine Arch Bridge. Wybudowany w 1921 roku most robi niesamowite wrażenie i jest punktem obowiązkowym dla każdego kto zawita do Ella. Most jest czynny i nadal przejeżdżają tamtędy pociągi, niestety nie udało nam się na żaden trafić. Następnie udaliśmy się na Little Adam's Peak. Droga była bardzo przyjemna i rozpieszczająca nasze oczy. Pola herbat, góry, zielono i spokojnie. Gdyby nie temperatura, można by chodzić tak bez końca. Wspinaczka na małego Adama w przeciwieństwie do dużego była bardzo łatwa i prosta. Na szczycie rozpościerał się niesamowity widok na okolicę i bezdomne psy ☹ Ech... naprawdę jest to wielka smutna plama na mapie Sri Lanki. Nawet tu na takiej wysokości spotkaliśmy sukę z młodymi leżącą w cieniu Buddy. Kawałek dalej 5 kolejnych psów, wylegiwało się w cieniu.
Po odpoczynku na szczycie i nacieszeniu oczu otaczającym nas pięknem, ruszyliśmy dalej.
![]() |
| kotu roti, czyli naleśnik pocięty i wymieszany w moim przypadku warzywa, Krystiana warzywa kurczak |
![]() |
| idziemy na Nine Arch Bridge |
![]() |
| kolejny cel Little Adam's Peak |
![]() |
| między polami herbat... |
![]() |
| można też na linie przejechać się nad przepaścią |
![]() |
| Tamilki zbierające herbatę |
![]() |
| wchodzimy ... |
![]() |
| jesteśmy na szczycie |
Zeszliśmy w dół polami herbacianymi mijając Tamilki zbierające akurat herbatę i udaliśmy się na autobus - widoki za oknem miazga - który podrzucił nas za 40 rupii czyli 0,80 gr nad wodospad Ravana. Nie martwcie się o to kiedy wysiąść, wystarczy powiedzieć Panu co sprzedaje bilety gdzie jedziecie i żeby dał wam znać kiedy macie wyskoczyć z autobusu. Najlepiej jeszcze utrzymywać z nim kontakt wzrokowy ;) Autobus zatrzymał się zaraz obok wodospadu. Droga do przejechania to tylko 6 km zatem można też iść piechotą.
Powiem Wam widok WOW! Super miejsce na odpoczynek po całym dniu chodzenia. Akurat wielkimi krokami zbliżał się koniec dnia, zatem słońce powoli opadało coraz niżej, a my moczyliśmy nasze zmęczone nogi w lodowatej wodzie. Oficjalnie widnieje zakaz kąpieli, ale mundurowy przymykał oko i wielu spragnionych ochłodzenia bez problemu mogło wejść do wody. Odgwizdany tylko został młodzieniec chcący wspinać się na wyższe partie wodospadu.
![]() |
| Ravana Falls |
![]() |
| Ella centrum |
![]() |
| krewetki curry |
![]() |
| stęskniona za zachodnią kuchnią skusiłam się na wege burgera - błąd |
Kolejnego dnia torami poszliśmy nad wodospad Kithal Ella Falls oddalony od nas niecałe 6 km. Zrobiliśmy sobie też trekking w koło tak naprawdę nie wiedząc gdzie idziemy, oddaliśmy się przyrodzie i chwili. Obserwacja natury, ptaków, jaszczurek, słuchanie życia lasu to było mega odświeżające i uskrzydlające doznanie. Wspaniały dzień.
To czego nie zobaczyliśmy w Ella, a pierwotnie planowaliśmy to Ella Rock i plantacje herbaty Lipton's Seat. Ella Rock po zrobieniu prawie 20 km dzień wcześniej, powiem szczerze po prostu nam się nie chciało, a plantacje herbaty raz że widzieliśmy już w Cameron w Malezji, a dwa, że wczoraj też między krzaczkami spacerowaliśmy. Zatem reszta dnia została oddana relaxowi i odpoczynkowi. Jeżeli natomiast się zdecydujecie jechać polecam wziąć pociąg z Ella do Haputale i stąd łapać coś na plantacje. Będzie taniej niż tuk tuk czy taxi bezpośrednio z Ella.
Jutro niestety opuszczamy ten magicznie zielony region i jedziemy na południe. Naszym celem jest Tangalle. Rajskie plaże i w końcu odpoczynek czyli prawdziwe nic nie robienie ☺
![]() |
| rozkład jazdy w Kithalella |
![]() |
| wodospad Kithal Ella Fals |
![]() |
| idziemy w las :) |
![]() |
| wege curry - ostre piekielnie |
![]() |
| chocolate rotti |

















































Komentarze
Prześlij komentarz