12 marca, Little India i Jaskinie Batu Caves
W młodym wieku jeszcze trochę studiując, a trochę już nie, mieszkałam na chwilkę w Hiszpanii, a dokładnie na Majorce i pracowałam w indyjskiej restauracji.
Wtedy kuchnia ta - owszem smakowała mi, aromaty i smaki budziły wyobraźnię, jednakże - była na tyle ciężka, że dłużej niż godzinę trudno było mi ją utrzymać w żołądku :D
Będąc w Azji, odwiedzamy knajpki indyjskie często i zgodnie twierdzimy, że są one naszymi ulubionymi. Dlatego odwiedzenie dzielnicy Little India było punktem obowiązkowym☺
Ta pełna kolorów ulica, z restauracjami, zapachami, muzyką, sklepami z pamiątkami, niciami - tak! Wielki sklep, a w nim same nici, aby uszyć Bollywood - sklepy z pięknymi sari i innymi w intensywne kolory tunikami, spodniami, mieści się w dzielnicy Brickfields. Zdecydowanie Wam polecam poświęcić chwilę i zawitać tu, poczuć klimat Indii, zjeść pyszne dosai czy inne samosy, napić się wody z kokosa i potupać nóżką w rytmie panjabi. Odbyliśmy też spacer do Temple of Fine Arts, gdzie można obcować na żywo z kulturą Indii. Odbywają się tu często występy, pokazy tańca, teatru, niestety okazało się, że w poniedziałki jest zamknięte :(
![]() |
| jedziemy do Little India |
![]() |
| wita nas mega kiczowata słoniowa fontanna |
![]() |
| świeżutki kokos |
![]() |
| przekąski indyjskie |
![]() |
| nici :D |
![]() |
| przejście na drugą stronę ulicy |
![]() |
| i dalej jesteśmy w małych indiach |
![]() |
| Temple of Fine Arts |
![]() |
| Buddhist Maha Vihara |
A teraz wisienka na torcie- Jaskinie Batu Caves.
Bezapelacyjnie najlepsza dla mnie atrakcja Kuala Lumpur. Wysiadacie na stacji końcowej o tej samej nazwie - my jechaliśmy ze stacji Kuala Lumpur. Dojazd w zależności z której części miasta się poruszacie, jest do niej możliwy darmowym autobusem - należy wysiąść na przystanku Keratapi Tanah Melayu. Przystanek znajduje się pod samym dworcem.
Radzę wcześniej sprawdzić godzinę odjazdu pociągu - nie jeżdżą jakoś mega często.
Pociąg KTM za 2.40 myr od osoby w 35 minut w miłym i klimatyzowanym wnętrzu zawiózł nas do celu.
Jaskinie Batu Caves zostały odkryte pod koniec XIX wieku. Jest to kompleks jaskiń gdzie znajdują się posągi i figury buddyjskie. Ważne miejsce pielgrzymek hindusów, gdzie co roku między innymi w święto Thaipusam wypadające w styczniu lub lutym w czasie pełni księżyca, przybywa głównie ludność tamilska, którą z pewnością kojarzycie ze znanych obrazków samookaleczania się i przebijania różnych części ciała w umartwiajacej procesji.
Przybywają na obchody związane z narodzinami boga wojny Murugama, którego posąg widać już dojeżdżając do stacji metrem. Mierzy on 42.7 m i znajduje się przy samym wejściu.
Aby wejść do jaskini głównej mającej 100 m wysokości, nazywanej "Jaskinią Katedralną" należy pokonać 272 schody.
Wrażenie jakie robi Batu Caves jest niesamowite! Potężna, zapierająca dech. Cudo! Matka Natura dała popis. Nie chce się jej opuszczać.
Oprócz głównej jaskini możemy zwiedzić także Dark Cave, gdzie można podziwiać pająki, węże i inne robale. Oraz Ramayana Cave, gdzie śledzić można w postaci scenek rodzajowych całą historię życia Ramy.
Towarzystwa w zwiedzaniu dotrzymują nam też zwierzęta.
Koguty, psy i małpy. No właśnie małpy. Jedna z głównych atrakcji zaraz po jaskiniach. Piękne, biegające wszędzie między ludźmi, za ludźmi, nad ludźmi w poszukiwaniu jedzenia.
Człowiek niestety je zepsuł i nazbyt oswoił. Dokarmiane byle czym, dotykane, skupiają całą swoją uwagę na tym jak coś ukraść i uciec.
Byłam świadkiem jak jedna z nich zabrała zagapionej turystce reklamówkę z pamiątkami i portfelem. Na szczęście dzielny i odważny chłopak pobiegł za nią i odebrał zdobycz.
Po zwiedzaniu warto odwiedzić restaurację wegetariańską, gdzie zjedliśmy - jak tradycja nakazuje rękoma - curry banana leaf. Czyli serwowany na liściu banana ryż, warzywa w różnych wariacjach z wielkim kubłem curry krążącym po stołach, w 3 wariantach: ostre, lekko ostre i łagodne. Wszystkie były ostre ☺
Atrakcja z pewnością warta zobaczenia i chyba najlepsze co widziałam w Kuala Lumpur. Jednakże ingerencja człowieka ma tu swoje złe piętno. Śmieci wszędzie, zaniedbany teren, dokarmianie małp czy podjudzanie ich jedzeniem, aby były lepszą atrakcją turystyczną. No i stoiska z mega nachalnymi sprzedawcami. Nawet kiedy chce się coś kupić ich natręctwo zniechęca.
Miałam też wrażenie jakby ta cała otoczka odebrała mistyczny klimat temu miejscu.
Wstęp do głównej jaskini jest bezpłatny. Do Dark Caves kosztuje 35 myr. Do Ramayana Cave 5 myr. Oprócz tego stoją wielkie puszki gdzie każdy może przekazać datek.
![]() |
![]() |
| schody do Jaskini Katedralnej |
![]() |
![]() |
| małpa chwilę po kradzieży .... co da się zjeść co jest w środku ? :) |
![]() |
| Ramayana Caves |
![]() |
| obowiązkowy postój w wege restauracji na curry |
![]() |
| jeden z wagonów pociągu zarezerwowany tylko dla pań - jak widać niektórzy panowie nie potrafią czytać ;) |


























































Komentarze
Prześlij komentarz