5 marca, 20 km piechotą na plantację herbaty BOH
Pijąc poranną kawkę i słuchając odgłosów lasu opracowaliśmy na dziś dwie możliwe trasy, obie miały finalnie doprowadzić nas na pola herbaty. Trasa pierwsza na południe przez dżunglę, trasa druga na północ przez teren komercyjny. Przed wyjściem skonsultowaliśmy nasze pomysły z panią w recepcji na co odrzekła, że odradza nam opcję pierwszą ze względu na dzicz i słabo uczęszczany szlak, zatem może być zbyt niebezpiecznie. Nie było mi trzeba dwa razy powtarzać, myślę, że w jej rodowitym języku bym też zrozumiała, aby wybrać opcję nr 2. Nie, nie jestem komandosem. Zgadza się, moja robako fobia wzięła górę. Zatem wyruszyliśmy. Droga początkowo nawe t dość zielona, troszkę lasem. Las piękny, zupełnie inna flora niż u nas. Wielkie paprocie, cieńka i długa roślinność. Gęsty. Nie umiem jej nawet nazwać. I te odgłosy. Słyszysz, że Cię widzi. Wszystko się rusza i wszystko wydaje dźwi ęki. Nic nie zarejestrujesz okiem, tylko co chwila coś przemyka za tobą. Po drodze zahaczyliśmy o wod...