21 lutego, zwiedzamy Singapur


Jaki jest Singapur? 

Na pewno idealny :) Przynajmniej w centrum. Idealnie zaprojektowany, równiutko, wręcz z nadgorliwością architekta. Nowoczesny, mega czysty, zielony i niesamowicie zadbany. Ogromne wieżowce, parki, piękne drogie restauracje, ogromne centra handlowe ze sklepami najdroższych marek i pływającymi w środku łódkami :D Jest zorganizowany i przyjemny dla oka. Ale, żeby nie było za milutko, są też ogromne i brzydkie blokowiska, ceny zdecydowanie nieprzyjazne budżetowym podróżnikom i taka ilość zakazów, i kamer spoglądająca na nas zewsząd, że jutro czym prędzej uciekamy do Malezji.







Marina Bay Sands


Gardens by The Bay




To co udało nam się dziś zwiedzić to Marina Bay, gdzie najduje się chyba najbardziej znany hotel Marina Bay Sands - doba 2 tysiące :D - oraz piękne ogrody Gardens by The Bay. Dotarliśmy do Little India i China Town oraz Merlion Park. Całość pokonaliśmy praktycznie na piechotę zatem kawałek miasta oko liznęło.
Z racji, że jedną z naszych pasji jest jedzenie, zdecydowanie najbardziej podobały nam się wszelkie food centra ☺ Hoker Centre oraz Maxwell Centre.
Kilkadziesiąt budek z których serwowane są specjały kuchni chińskiej, hinduskiej, wietnamskiej czy tajskiej. Nasz sanepid myślę, że by zawału dostał, ale nie dość, że cenowo są to hity to kubki smakowe szaleją. Za 10-12 dolarów można zjeść dwa obiady.

Co szczególnie zauważyliśmy w Singapurze to brak psów i dzieci. Oraz chorobliwie zapatrzenie wszystkich w telefony komórkowe. W metrze wręcz komicznie wyglądające. Ludzie przypominają tu roboty. 



jak widać o palczach też pamiętają i nawet w samym centrum można pociągnąć dymka


Merlion Park  


Tofu, ryż i kapusta w sosie sojowym (pycha!) 5 SGD


steamed chicken




Howker Centre










Aloo Gobi, cheese naan, garlic naan i chicken tika masla. Pyszne, ale ostre!!!   


Światynia między wieżowcami

Mieliśmy też okazję widzieć modlitwy w świątyni buddyjskiej. Wrażenie zrobiło spore. Głośne modlitwy, gesty, kadzidła, a samo wnętrze niesamowite. Piękne zdobienia, intensywne kolory, figury i posągi bogów. Wow!!! Singapur oczywiście podobał nam się, ale dla mnie zdecydowanie jest to miasto-państwo na parę dni max. Za nowocześnie, za porządnie i za bardzo europejsko.


Plan na jutro to przekroczyć granicę i dostać się do Malezji!  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sa Pa miasteczko w górach niedaleko granicy z Chinami

Jedziemy do Chin!

Świątynia Świtu, straszne muzeum medyczne i food court w centrum handlowym.