23-24 lutego, Melaka
Melaka to takie trochę miasto
sprzeczności dla mnie. Z jednej strony zabytkowe centrum w 2008 roku
wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Plac Holenderski z
Wieżą Zegarową i Fontanną Królowej Wiktorii witają wszystkich
turystów. Obok Kościół Chrystusowy, muzea : Historyczne,
Literatury, Znaczków Pocztowych, architektury Malezji, Gubernatora,
Islamu i pewnie inne które ominęliśmy. Piękne kościoły,
meczety, świątynie buddyjskie i chińskie. Dzielnica China Town,
Little India. W China Town akurat z racji weekendu odbywał się
market. Na kilku ulicach o imponującej długości na niezliczonej
ilości stoisk i straganów można było skosztować różnorakich
smakołyków lokalnej kuchni, zakupić buty, portfele, biżuterię,
zrobić tatuaż czy skorzystać z chińskich wróżb. Takie mydło i
powidło. Jest też ulica Jalan Tokong, gdzie znajduje się meczet,
świątynia buddyjska, chińska kaplica i tamilski Kościół
Metodystów. Robi to naprawdę duże wrażenie. Jedna ulica, różne
wyznania, a to wszystko w harmonii jak potocznie ją się nazywa. Bardzo mocno to budujące.
![]() |
| hotele na wyspie Gateway Melaka |
Jest też most i kanał z rozmaitymi restauracjami i kawiarniami. W architekturze widać tu wpływy portugalskie, holenderskie, brytyjskie; kraje które kolejno okupowały to malezyjskie miasteczko. Od XVI wieku zaczynając na XIX kończąc. W XVI w też Portugalczycy zbudowali tu fort którego pozostałości oglądać można do dziś.
Jest też ogromna galeria handlowa.
Piękna, nowoczesna z ogromem sklepów, restauracji i różnych
atrakcji. Nie ukrywam że często w niej bywamy w celu schłodzenia
się :D To co zwróciło naszą uwagę, to stoiska na których można
za 5 myr zakupić pirackie filmy, w tym ostatnie hity lecące dopiero
w kinach. Ochrona przed każdym sklepem jubilerskim z wielkim
shotgunem (!) Pan aż zauważył jak kilkakrotnie się obracałam z
niedowierzaniem, ale miło się uśmiechnął. Trafiliśmy też na
występy dziewczyn tańczących zumbę. Fajnie wyglądały wszystkie
w burkach przy muzyce z Bollywood żywo skaczące i śmiejące się w
głos. Nawet jedna zaprosiła mnie abym dołączyła. Brakło mi
odwagi.
Auta na ulicach też robią wrażenie.
Wielkie Jeepy <3 No i byliśmy na wyspie Gateway Melaka.
Szliśmy długim mostem w miażdżącym słońcu mijając ogromny
wysuszony akwen wodny, a w nim multum rybek chodzących po lądzie.
Krystian mówi, że to poskoczki mułowe. Szliśmy tam w zasadzie aby
zobaczyć w końcu wodę. Zastaliśmy teren cały w budowie. Wielkie
konstrukcje będące niebawem hotelami, a na dalszym planie
opuszczone zaniedbane budynki mieszkalne. W co niektórych widać
było że mieszkają budowlańcy i robotnicy, a i chodziły kury i
kogut. Bloków tych było dość sporo. Mieliśmy wrażenie
jakby ludzi tu mieszkających wysiedlono, bo nie pasują do planów
przestrzennych bajkowej turystycznej wyspy. Ale to tylko nasza wizja
;) To co już było wybudowane robiło wrażenie. Piękne hotele w
zasadzie całe kompleksy. Na mapie googla widać kolejną już wyspę
będącą w planach, a obok następną. Można z tego wywnioskować,
że turystycznie Melaka zyskuje coraz większą popularność, tylko
zastanawia mnie dlaczego postawiono na budowę czegoś tak potężnego
i ogromnego będącego odciętym od reszty miasta kompleksem, a nie
renowuje się obszarów poza centrum ? Bo właśnie one pokazują
drugie oblicze tego tak pięknego miejsca kiedy wpiszecie w google
słowo Melaka.
Tu już różowo nie jest. Są
zaniedbane, brzydkie budynki mieszkalne, niektóre bym nawet
określiła konstrukcjami pozorującymi domy. Czystość i aromaty w
powietrzu też nie napawają optymizmem. Kontrast ogromny.
W tych dzielnicach też można poczuć
inność kulturową. Nie ma turystów, białych. Nie ma kobiet z
odkrytymi ramionami i rozpuszczonymi włosami - czym czułam, że
wzbudzam zainteresowanie i zwracam uwagę. Nie, nie negatywne, ale
czułam na sobie wzrok. Nawet była sytuacja gdzie szła przed nami
rodzina dość liczna i kiedy jedno z dzieci na oko może 7 lat mnie
zauważyło, pyrgał po kolei wszystkich członków rodziny i
wskazywał na mnie palcem.
Trochę jak u nas murzyn w latach 90 :P też każdy zaznaczał wzrokiem.
Trochę jak u nas murzyn w latach 90 :P też każdy zaznaczał wzrokiem.
![]() |
![]() |
| murtabak muton (z mięsem z barana) i wege zupka |
![]() |
| do niedawna toalety w Malezji nie wyglądały jak nasze europejskie, były to poprostu dziury w ziemi, stąd częste instrukcje obsługi |
![]() |
| ciasteczko z kremem z duriana - mega smród :) |
![]() |
| królowie kiczu - grające i świecące ryksze wożące turystów |
Poza tym tasiemcem którego wysmarowałam muszę napisać, że ludzie są bardzo pozytywni. Uśmiechają się, a kiedy potrzebujemy o coś zapytać służą pomocą.
Znaleźliśmy dziś rano pralnie, w drodze na śniadanie do przesympatycznej starszej pary Chińczyków. Zapłaciliśmy za nie całe 8.30 myr (przelicznik 1 do 1zł) Krystian miał chicken curry z ryżem a ja omleta, ryż i świeży ogórek. Lekkie, świeże i smaczne. Na zdjęciach będzie też nasza kolacja dzisiejsza. Makaron wege mój oczywiście za ostry, do tego cheese roti z sosami daal (soczewica) i garlic coś tam (też za ostry). Już zauważyłam, że zamawiając coś i pytając czy będzie ostre i prosząc aby nie było - bo nie mogę - zawsze mówią nie, nie będzie a i tak jest. Krystian miał plain nana podanego z tymi samymi sosami co moje roti i wołowinę na ostro. Piekło, bo widziałam po minie ;) Do picia teh tarik już tradycyjnie A! I muszę napisać, że lepszy niż w Singapurze znacznie.
Aha jest tu dużo dzieci i widzieliśmy
dziś psa. I mamy problem z przechodzeniem przez jezdnię. Są one
mega szerokie, wielkie 4 pasmowe i nie ma nigdzie pasów. Takie
oszukać przeznaczenie trochę. Zauważyliśmy, że każdy przechodzi
jak chce i gdzie chce. Ruch lewostronny podobnie jak w Singapurze.
Niestety w Melace nie ma za wiele do robienia. Obeszliśmy miasto z
dołu do góry i na boki, wyspaliśmy się i możemy ruszać dalej. Jutro musimy określić się gdzie. Myślę, że przystanek autobusowy pomoże nam się zdecydować ☺



















Komentarze
Prześlij komentarz