Posty

Bagan dzień drugi - tu jest super!

Obraz
niedziela 22 września, Śniadanie przy dźwiękach pieśni z pobliskiej świątyni, ogromny bufet i chmury za oknem.  Tak wyglądał nasz poranek. Chwilę nam zajęło zanim zdecydowaliśmy się wyruszyć na dalszą eksplorację Baganu.  Z jednej strony szkoda nam było czasu aby siedzieć w hotelu, ale z drugiej - wczorajsza ulewa i burza pokazały nam, że nie ma żartów z kaprysami Matki Ziemi. Mimo niezbyt optymistycznego nieba decydujemy się jechać.  8 tysięcy kiatów czyli 20 zł i motyl tym razem szary, czekał po chwili pod drzwiami naszego hotelu. Najpierw kierujemy się na sam koniec drogi, na brzeg rzeki Ayeyarwaddy. Najdłuższej rzeki w Birmie, będącej także ważnym węzłem komunikacyjnym.  Tu znajduje się cudnie wyglądająca biało-złota Bupaya Pagoda.  Już z daleka widzimy ogromny ruch aut, skuterów, pieszych. Ogrom stoisk z przekąskami, ubraniami, napojami. Ale to co równie mocno rzuca się nam w oczy, to brak białych i ogólnie brak turystów.  Parkujemy ...

Podróżuj etycznie!

Obraz
Materiału do opisania z ostatniej podróży mam ogrom.  W zasadzie to jestem na samym początku tej 5-cio miesięcznej przygody, wciąż w Birmie. Przede mną cały Wietnam, Kambodża, Laos, Tajlandia.  Ale to co dziś poruszyło mnie, a o czym już dawno napisać chciałam, to etyka w podróżowaniu. Lubię oglądać vlogi z podróży . Różne. Polskie oczywiście też i nie jestem wyjątkiem śledząc Kaję z Globstory czy Bartka z BezPlanu,  ale te anglojęzyczne chyba najbardziej, raz, że szlifuję język, dwa, że często trafiam tam na kraje i miejsca nigdy wcześniej nie widziane w produkcjach polskich.  Ostatnio na pewnego Nowozelandczyka jeżdżącego po Afganistanie!  W ostatnim czasie przy paru różnych obrazkach naszło mnie trochę refleksji , a w połączeniu z obserwacją i czytaniem wielu forów internetowych, dało ten wyrzut słowny.  Czy podróżując zastanawiamy się nad czymś takim jak etyka?  Etyka podróżnika, etyka podróży? Czy zapuszczając się w dalekie miejsca,...

Królestwo Paganu startujemy.

Obraz
sobota 21 września, Śniadanie w naszym hotelu serwowane jest między 7.00 a 9.00 rano.  Ma to niewątpliwie swój puls w postaci dłuższego dnia, ale też minus w pobudce dla nas zbyt wcześnie. Nigdy nie byłam porannym ptaszkiem, czy jak to inaczej nazywają tę przypadłość braku sympatii do dłuższego spania.   Na dachu naszego hotelu byliśmy o 8:30 lekko niewyspani, ale też pełni ciekawości co dzień nam przyniesie.  Najpierw przyniósł mega śniadanie w postaci bufetu. Do wyboru był ryż, makaron, frytki(!), jajka w postaci każdej, naleśniki i przekąski birmańskie! One ucieszyły me podniebienie najmocniej. Kawa, herbata, imitacja soku pomarańczowego i różne owoce.  Żartowaliśmy, że może zwiedzanie rozpoczniemy od jutra, a dziś zostaniemy na dachu i oddamy się dokładnej i powolnej degustacji. Niestety nie było to możliwe. Teren archeologiczny zwiedzać możecie: piechotą - ale zajmie Wam to wieczność, wynajętym tuk tukiem, dorożką - czego nie polecam m...