Posty

Wyświetlanie postów z 2019

Tysiąc kilometrów do Królestwa Bagan.

Obraz
czwartek 19 września,   Opuszczamy dziś nasz mały raj.   Wyjeżdżamy z mega dobrym nastawieniem, pełni pozytywnej energii i emocji do innych.  Spotkało nas tu tyle uśmiechów i ciepłych powitań, że nie sposób wykorzystać tego inaczej jak przekazać dalej.    Z Hostelu wymeldowaliśmy się dopiero przed 17, mimo, że check out był o 12.00, pozwolono pozostać nam w pokoju dłużej.  Jak powiedziała nasza pani - której nigdy nie spytałam o imię - byliśmy tu tak długo, że jesteśmy już jak rodzina 😊 Za hotel za 6 nocy wraz ze śniadaniami i 3 razy wypożyczenie skutera zapłaciliśmy 150 tys. MMK czyli 387 zł.  Za skuter zamiast 8 tys. kiatów policzono nas 7 😉 Za bilety autobusowe do Mandalay 31 tys. za dwie osoby tj. 80 zł.  O 16.45 pod hostel podjechał tuk tuk z napisem Galaxy Hotel Taxi i zabrał nas oraz parę Niemców na przystanek gdzie o 17:00 miał przyjechać autobus.  W ramach grzeczności i dobrego wrażenia, kiedy zapytali nas z...

Żegnamy Hpa-An. Ostatnia wycieczka.

Obraz
18 września środa,   Dziś nasz ostatni dzień w tym mega fajnym miasteczku.  Śniadanie już tradycyjnie wywołało uśmiechy na naszych twarzach.  Daal czyli ciecierzyca curry 😍, samosa, słodkie roti z kokosem i arbuz.  Mogłabym wykupić tu abonament i stołować się codziennie.  Do tego kawa. Lubimy siedzieć już po śniadaniu, z kawą na schodach  i obserwować życie ulicy.  W zasadzie to moglibyśmy tak spędzać godziny, jak nie całe dnie.  Ulica tu jest bardzo bogata. Chociaż ktoś powie, że przecież biedna. Dzieje się na niej sporo i sporo można zobaczyć. Uśmiechnąć się, zdziwić czy zamyślić na dłuższą chwilę.    Kobiety z koszami arbuzów i innych owoców na głowie, dzieciaki śmigające na rowerach, mniszki zbierające jałmużnę, panie z torbami idące na zakupy czy panowie pchający wielkie wózki z kuponami na loterię. Muzyka różna i różne odgłosy dobiegają zewsząd, słońce pali, a czas zwalnia.     Jak zrzuci was kie...

Betel - popularna używka Azji Południowo-Wschodniej

Obraz
Kiedy po raz pierwszy przylecieliśmy do Azji, a dokładnie na Sri Lankę, czerwone plamy na ulicy wzbudzały w nas lekkie przerażenie.  Biją się? Psy biją? Może to wypadki drogowe, w końcu jeżdżą jak szaleni? A może to rozjechane zwierzęta?  Chwilę nam zajęło zorientowanie się, że to nie krew, a skutki żucia betelu.  Czym jest zatem betel? Jest to popularna w krajach Azji Południowej i Dalekiego Wschodu używka z liści pieprzu żuwnego, w który zawinięte są nasiona palmy areki czyli tzw. orzechy betelowe, sproszkowane mleko wapienne sklejające pakiecik, który się żuje, oraz dodatki: cynamon, kardamon, anyż, cukier, gałka muszkatołowa, tytoń, a bywa, że do betelu dodaje się heroinę, bądź kokę. Tu już w zależności od regionu i fantazji.  Zawinięty liść wkłada się w usta, umieszcza pod policzkiem i żuje.  Po chwili puszcza on czerwony sok, którego trzeba się pozbyć, stąd plamy na ulicy, charkanie i plucie gdzie popadnie.  W Birmie widzieliśmy w kna...