Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2019

Pierwsze doświadczenie Hpa-an.

Obraz
sobota 14 września,  Spaliśmy jak dzieci.  Calutką noc do samego rana, aż obudził nas dźwięk wiolonczeli - mój budzik w telefonie.  Śniadania serwowane są tu między 7:00 a 10:00.  A ponieważ nie ma w pokoju czajnika w końcu przydała się nasza grzałka 😀 Tu pozdrowienia dla paru chichraczy, którzy się z niej śmiali, kiedy się pakowaliśmy. Nie mam zbyt wielu rytuałów czy przyzwyczajeń, ale bez kawy o poranku nie ma opcji wyjścia z łóżka.   Śniadanie w wersji lokalnej, czyli birmańskiej!  Mega zaskoczenie i jakie smaki.  Samosa - uwielbiam, te w wersji birmańskiej są mniej ostre niż indyjskie i mają inny farsz, są z kapustą - była też owsianka - tak to nazwaliśmy, bo nie wiemy jak inaczej. Makaron jakby z przetartym grochem czy soczewicą i czymś na wzór grzanek w wersji lekko ciepłej. Ale pyszne! Roti pocięte w paseczki z fasolą i słodki sklejony ryż.   Była też opcja dla konserwatystów czyli tosty i jajko. Do wyboru kawa ...

24 godziny w drodze do Birmy.

Obraz
Z czwartku na piątek 12-13 września,  Jakie to miłe uczucie dobrze się wyspać.  Nowy pokój dał nową jakość snu. A spakowanie się dzień wcześniej pozwoliło na godzinkę dłuższej regeneracji organizmu.  Wypoczęci i pełni dobrej energii rozpoczęliśmy proces podróży do Birmy.  Punktualnie o 12:00 wymeldowaliśmy się z pokoju, zostawiliśmy nasze rzeczy na dole w kuchnio-biuro-jadalni u sympatycznej Tajki i wyruszyliśmy w poszukiwaniu poczty.  Pogoda przepiękna, ale jednak intensywność ciepła nadawanego z nieba w naszą stronę była nie do przerobienia przez nas. Dość szybko odechciało nam się spacerów.  Ponieważ nasz autobus do granicy do miasteczka Mae Sot odjeżdża o 22:00, mieliśmy plan, aby wracać do Bangkoku w okolicy 17-18, a czas który nam został wykorzystać do szwendania się po tym uroczym miasteczku, ale chyba odpuścimy.  Poczta okazała się być dość sporym budynkiem, z licznymi okienkami i sporym ruchem.  Zapytaliśmy o znaczki, co ...