Pierwsze doświadczenie Hpa-an.
sobota 14 września, Spaliśmy jak dzieci. Calutką noc do samego rana, aż obudził nas dźwięk wiolonczeli - mój budzik w telefonie. Śniadania serwowane są tu między 7:00 a 10:00. A ponieważ nie ma w pokoju czajnika w końcu przydała się nasza grzałka 😀 Tu pozdrowienia dla paru chichraczy, którzy się z niej śmiali, kiedy się pakowaliśmy. Nie mam zbyt wielu rytuałów czy przyzwyczajeń, ale bez kawy o poranku nie ma opcji wyjścia z łóżka. Śniadanie w wersji lokalnej, czyli birmańskiej! Mega zaskoczenie i jakie smaki. Samosa - uwielbiam, te w wersji birmańskiej są mniej ostre niż indyjskie i mają inny farsz, są z kapustą - była też owsianka - tak to nazwaliśmy, bo nie wiemy jak inaczej. Makaron jakby z przetartym grochem czy soczewicą i czymś na wzór grzanek w wersji lekko ciepłej. Ale pyszne! Roti pocięte w paseczki z fasolą i słodki sklejony ryż. Była też opcja dla konserwatystów czyli tosty i jajko. Do wyboru kawa ...