Posty

Sa Pa miasteczko w górach niedaleko granicy z Chinami

Obraz
  8 października, wtorek Po 3 nad ranem obudziła mnie burza i straszna ulewa. Te azjatyckie brzmią jakby zbliżał się koniec świata. Jakby wszystkie kurki z wodą w niebie zostały odkręcone, a woda lała się bez opamiętania.   Do czasu wiolonczeli, czyli 4:45 mało co już spałam.  Punktualnie o 6:00 wyszliśmy z domu. Niestety nie udało nam się dobudzić naszej gospodyni, zatem bez pożegnania opuściliśmy nasz tymczasowy dom. Mam nadzieję, że mama Thai nie będzie zawiedziona. Wczoraj wykupiliśmy u niej kolejne dwa noclegi między 12 a 14 października, kiedy to wrócimy do Hanoi zagłosować. Zostawiamy tu też jeden plecak i większość rzeczy.      W deszczu między skuterami szliśmy pod biuro podróży w którym dwa dni temu za 900 tysięcy dongów kupiliśmy bilety do Sa Py i z powrotem. Najlepsza cena jaką udało nam się dostać. W innych miejscach proponowano ponad milion. Biuro zamknięte.  Czekamy.  Ulice już żyją i jakby zegarek nie miał tu żadnego znaczenia...

Dwadzieścia kilometrów ulicami Hanoi.

Obraz
  6 października, niedziela  Po wczorajszym intensywnym dniu, dzisiejszy zapowiada się niewiele lżej.  Dostaliśmy wczoraj wiadomość od Gosi z Majorki - pozdrawiamy!!!! - że nie możemy odpuścić w Hanoi egg coffee, zatem wychodząc na dalszą eksplorację miasta pytamy mamę Thai, gdzie najlepszej się napijemy. Pada adres i nazwa knajpy - ok, zatem punkt pierwszy dzisiejszego dnia już jest!  Cafe Giang 39 Nguyễn Hữu Huân, Lý Thái Tổ, Hoàn Kiếm, Hà Nội, Wietnam .       Kawa z jajkiem.. nie brzmi to przekonywująco i jakoś kompletnie nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, wręcz ogarnia mnie lekki lęk o bezpieczeństwo żywieniowe oraz smakowe tego produktu.  Kawiarnia ta egg coffee serwuje od 1946 roku i podobno robi to najlepiej w całym Hanoi! Wszystko to za sprawą Mr Nguyen Giang, który kawę jajeczną wymyślił i do dziś jest ona robiona dokładnie w taki sam sposób.  Kiedy dochodzimy do ulicy Nguyen Huu Huan dostrzegamy neon i ku naszemu z...