Ulicami Mandalay. W drodze do Mahamuni Buddha Temple.
czwartek, 26 września Śniadania w formie bufetu są zdecydowanie najlepszą formą serwowania tego posiłku. Oczywiście, jeżeli obsługa czujnym okiem obserwuje ustawione na stole podgrzewacze, kontrolując ich zawartość. Przecież nie może być tak, że schodząc na śniadanie o 9:30 zostają okruszki 😉 Dzisiejszego poranka do wyboru mieliśmy ryż z warzywami, jajka sadzone, okropny chleb tostowy, równie okropną margarynę, dżemik, słodkie małe pączki, kawę, herbatę i podróbę soku pomarańczowego. Wystarczająco, aby napełnić żołądki i naładować się energią na pierwszą część dnia. Dziś w planie mamy szwendanie się. Czyli to co lubimy najbardziej i to co daje mi osobiście największą frajdę, i najbardziej zbliża do miejsca gdzie jestem. Obserwacja codzienności, rytmu dnia, jak chodzą ubrani tutejsi mieszkańcy, gdzie pracują, jak pracują, co jedzą, co robią w czasie wolnym, jak się przemieszczają. Niby proste, nudne i banalne, ale dla mnie najbardziej interesujące. ...