Posty

Ulicami Mandalay. W drodze do Mahamuni Buddha Temple.

Obraz
   czwartek, 26 września   Śniadania w formie bufetu są zdecydowanie najlepszą formą serwowania tego posiłku. Oczywiście, jeżeli obsługa czujnym okiem obserwuje ustawione na stole podgrzewacze, kontrolując ich zawartość. Przecież nie może być tak, że schodząc na śniadanie o 9:30 zostają okruszki 😉 Dzisiejszego poranka do wyboru mieliśmy ryż z warzywami, jajka sadzone, okropny chleb tostowy, równie okropną margarynę, dżemik, słodkie małe pączki, kawę, herbatę i podróbę soku pomarańczowego. Wystarczająco, aby napełnić żołądki i naładować się energią na pierwszą część dnia. Dziś w planie mamy szwendanie się. Czyli to co lubimy najbardziej i to co daje mi osobiście największą frajdę, i najbardziej zbliża do miejsca gdzie jestem. Obserwacja codzienności, rytmu dnia, jak chodzą ubrani tutejsi mieszkańcy, gdzie pracują, jak pracują, co jedzą, co robią w czasie wolnym, jak się przemieszczają. Niby proste, nudne i banalne, ale dla mnie najbardziej interesujące.    ...

Witamy w Mandalay!

Obraz
środa, 25 września  Jest 8:46 i właśnie opuściliśmy Bagan.  Kolejny przystanek: Mandalay. Powinniśmy tam być na 14:00.  Lekkie niewyspanie i mimo wczesnej pory już zmęczenie. Budzik dziś zadzwonił o 5:50.  W zasadzie to był ustawiony na 6:20, ale cały czas mam nieprzestawioną godzinę po wyjeździe z Tajlandii - dzięki czemu wstajemy codziennie pół godziny wcześniej 😄 Lekkie śniadanie, zapakowanie przekąsek na wynos i punktualnie od 8:00 czekaliśmy pod hotelem na transport. Podjechał z lekkim opóźnieniem większy biały tuk tuk, obsługa hotelu wrzuciła tam nasze plecaki, pożegnaliśmy się wymieniając uśmiechami, życzeniami zdrowia i dobrego życia i wskoczyliśmy na pokryte brązową tapicerką siedzenia.  Na dworcu oddalonym o 7 km przesiedliśmy się w taki sam mały zielony autobus jakim tu przyjechaliśmy. Miły kierowca ubrany w tradycyjny strój birmański czyli Longyi, nadgorliwa klimatyzacja, czyli standard transportu birmańskiego. Koszt 9000 MMK za osobę...