Odkrywamy najpiękniejsze miejsce na Ziemi - Hpa-an.
15 września, niedziela, Ciężko nam było wczoraj zasnąć. Takiego wycia psów to nie znałam. Fakt, w Ella na Sri Lance zdarzyło nam się raz słyszeć wieczorowo-nocną porą, ale to wczorajsze było intensywniejsze i dłuższe. Dziwne myśli nabywasz z takim doświadczeniem, nie wiem czy wyły, bo ktoś je krzywdził, czy się nawoływały do watah - jak wilki - czy to skutek burzy i ulewy która nastąpiła zaraz po tym. Grzmoty i błyski nie miały końca. Przez moment wyładowania były tak blisko nas, że aż się szyby zatrzęsły od uderzenia i na parę minut zgasł prąd. Bałam się. Później już było słychać ją tylko z oddali. Straszyła gdzieś indziej. Została tylko ulewa. Ciężka i obfita. Śniadanie i powitanie naszej Pani wprawiło nas w cudowne nastroje. Złapaliśmy wspólny język. Rozmawiamy angielsko-birmańsko-hiszpańsko 😀 Śmiesznie. Natomiast to co w tych rozmowach liczy się najbardziej to energia i dobre emocje jakie do siebie wysy...