Jedziemy do Chin!
9 października, środa Obudziliśmy się z lekkim przeziębieniem, a Krystian dodatkowo z bolącą nogą. Nie jest bardzo źle, ale o trekkingu nie ma dziś mowy. Idziemy zatem na śniadanie, gdzie nasza gospodyni przygotowała dla nas omlet z bagietką w towarzystwie świeżego ogórka i małego dżemiku. A plan na kolejne minuty to wynająć skuter! Pytamy naszą gospodynię czy istnieje taka opcja tu u niej na miejscu, ale okazuje się, że nie. Nie jest to jednak problemem. Podeszła do pierwszych drzwi na tarasie, zastukała. Otworzyła zaspana, wciąż w koszuli nocnej i mocno zaawansowanej ciąży kobieta i praktycznie bez słów wiedziała o co zostanie poproszona. Zeszła z nami na dół i wskazała, który skuter możemy wziąć. Dostaliśmy też kaski. Skuter Yamaha z bogatą powłoką kurzu został przez nią przetarty szmatą, która leżała opodal. Skasowała nas 100 tyś dongów i poszła na górę. 16 zł! No dobra, nie będziemy wybrzydzać, do tego bak jest pełen! 😀 Celem naszym dziś ...