Królestwo Paganu startujemy.
sobota 21 września, Śniadanie w naszym hotelu serwowane jest między 7.00 a 9.00 rano. Ma to niewątpliwie swój puls w postaci dłuższego dnia, ale też minus w pobudce dla nas zbyt wcześnie. Nigdy nie byłam porannym ptaszkiem, czy jak to inaczej nazywają tę przypadłość braku sympatii do dłuższego spania. Na dachu naszego hotelu byliśmy o 8:30 lekko niewyspani, ale też pełni ciekawości co dzień nam przyniesie. Najpierw przyniósł mega śniadanie w postaci bufetu. Do wyboru był ryż, makaron, frytki(!), jajka w postaci każdej, naleśniki i przekąski birmańskie! One ucieszyły me podniebienie najmocniej. Kawa, herbata, imitacja soku pomarańczowego i różne owoce. Żartowaliśmy, że może zwiedzanie rozpoczniemy od jutra, a dziś zostaniemy na dachu i oddamy się dokładnej i powolnej degustacji. Niestety nie było to możliwe. Teren archeologiczny zwiedzać możecie: piechotą - ale zajmie Wam to wieczność, wynajętym tuk tukiem, dorożką - czego nie polecam m...